Biała Podlaska to moje rodzinne miasto. Położone w województwie lubelskim, we wschodniej Polsce na pograniczu Niziny Południowopodlaskiej i Polesia Zachodniego, nad rzeką Krzną. Dawniej nosiło nazwę Biała Radziwiłłowska lub Biała Książęca. Na szczególną uwagę zasługują: zespół pałacowo-parkowy Radziwiłłów z XVII wieku, kamieniczki z końca XIX i początku XX wieku przy Placu Wolności, kościół pw. św. Anny z 1572 roku, kościół i klasztor Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów oraz Park Zofii Las.
Jest to zabytkowy obiekt położony w Białej Podlaskiej, który obejmuje pozostałości dawnego zamku, otoczonego fosą i wałem ziemnym. Budowę tego zespołu pałacowo-parkowego rozpoczął Aleksander Ludwik Radziwiłł, kontynuowali ją jego następcy. W XVIII wieku zyskał swój ostateczny architektoniczny wygląd. Poza fortyfikacjami ziemnymi zachowały się również: brama wjazdowa, wieża wjazdowa, trzy oficyny, wieżyczka wschodnia i kaplica zamkowa.
Bóg określa dokładny czas naszego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dz 17, 26). I za naszą zgodą, według Bożej woli, rodzimy się w danej rodzinie, aby później przez całe dorosłe życie, korzystając z wolnej woli i możliwości kreacji własnego życia, móc wybierać między dobrem a złem; między rozwojem duchowym, osobistym i zawodowym a stagnacją; między dążeniem do uzdrowienia duszy, ciała i psychiki a poddaniem się chorobie i dolegliwościom psychosomatycznym; między wyborem drogi ku Bogu a decyzją życia tak, jakby Bóg nie istniał; między przyjmowaniem do serca i ducha wszelkiego dobra a ciągłym narzekaniem i niezadowoleniem z życia; między wdzięcznością a niewdzięcznością; między dominującą wiarą w dobro a dominującą wiarą w zło; między stopniowym uwalnianiem się od tego, co obciąża ducha, serce i ciało a ciągłym trzymaniem tego w sobie; między przepracowaniem niełatwej spuścizny rodzinnej i pokoleniowej a biernością w tym temacie; między szczerością wobec bliskich osób a ukrywaniem tego, co wymaga zmiany w relacjach; między uczeniem się miłości przez całe życie a niewiarą w miłość i czekaniem na nią; między zaufaniem Bogu a brakiem zaufania Mu; między dobrymi, pozytywnymi, zdrowymi, przepełnionymi wiarą i nadzieją myślami, które chcę przyjmować a myślami mocno nasyconymi lękiem, złością, urazą, zazdrością, nienawiścią, gniewem, przygnębieniem, niewiarą w dobro czy bezsilnością; między pozwoleniem, aby nas krzywdzono i niszczono nasze cenne zdrowie a podjęciem odważnych kroków, aby powiedzieć stop; między dążeniem do życia w harmonii a ciągłymi kłótniami, sprzeczkami i ranieniem siebie nawzajem; między odpowiedzialnością za własne życie a obwinieniem innych za niepowodzenia życiowe; między wolnością a pozwoleniem na bycie współuzależnionym od czegokolwiek. Całe nasze życie opiera się na wyborach. Wszystkie trudne, życiowe momenty są naszymi egzaminami do zdania. Każdy człowiek jest dla nas nauczycielem i lustrem, a Ziemia jest wyższą szkołą życia dla każdego człowieka. Jesteśmy istotami duchowymi w ciele i dla naszego duchowego wzrostu potrzebujemy różnych wyzwań.
Warto też prosić bliskich o to dobro duchowe, czyli o zrozumienie, akceptację, spokój, wiarę, itp. Ja wybrałam w swoim życiu Boże obietnice i wieloletnią, niełatwą pracę nad przemianą własnego serca, umysłu, ducha i ciała oraz dążenie do nowych jakości we wzajemnych relacjach. I nie zawiodłam się, bo: „Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca, znajdziesz mnie” (Pwt 4, 29), „Jestem w stanie dać ci o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić” (Ef 3, 20), „Zaopatruję cię i zaspokajam twoje potrzeby” (Mt 6, 31 n), „Moim planem jest dać ci dobrą przyszłość” (Jr 31, 3) (dobrą przyszłość wypracowuje się niełatwą codziennością), „Chcę pokazać ci rzeczy wielkie i wspaniałe” (Jr 33, 3). Ty też możesz mieć inne życie – bardziej duchowe, świadome, głębsze, pełniejsze i szczęśliwsze. Ale warto wiedzieć, że bez pracy nie ma kołaczy. Lepsze życie wypracowuje się, dąży się do niego, zmierza się w jego kierunku, a przede wszystkim nosi się je w sercu jako pragnienie zmian, odwagę i motywację.